niedziela, 4 marca 2018

"Wielkie kłamstewka"- Liane Moriarty

Tytuł: Wielkie kłamstewka
Tytuł oryginalny: Big Little Lies
Autor: Liane Moriarty
Liczba stron: 487
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 




Madeline to przede wszystkim kobieta, której psychika kłóci się z wiekiem. No bo jak to, ona ma już 40 lat? Przecież jest pełną energii duszą towarzystwa, uwielbiającą się wyróżniać i chodzić w szpilkach. Właśnie- te nieszczęsne buty stają się początkiem nieoczekiwanej znajomości.

Jane- nikt do końca nie wie kim jest ta młoda dziewczyna, skąd się wzięła i co ukrywa. A może kogo ukrywa?

Urody może pozazdrościć Celeste znaczna większość kobiet. Jest jedną z tych, obok których nie da się przejść obojętnie. Ma bogatego męża, dom przy plaży. Cudowne życie. Ale czy na pewno wszystko jest tak usłane różami jak się wydaje?

Co łączy te trzy kobiety? Dzieci. Wszystkie są matkami 5-cio latków, po których można spodziewać się wszystkiego. Dosłownie.

„Każdy coś ukrywa i każdy czasami kłamie.”


Po książce określanej jako thriller spodziewałam się zdecydowanie więcej akcji, zawiłości, tajemnic i mroku. Koniec był co prawda niespodziewany i zaskakujący, ale chyba nie tego oczekiwałam po tak dobrze ocenianej książce. Akcja z kilku wątków pod koniec zeszła tylko na jeden, który zakończył całą powieść. Czułam zawód, że całość skończyła się tak właściwie na jednej osobie, od której- jak wynika z podsumowania- wszystko się zaczęło. Tyle zawirowań i tajemnic, żeby na końcu zdemaskować jednego człowieka?
Z drugiej strony, trzeba być naprawdę dobrym pisarzem, żeby jedną rzeczą podsumować wszystkie wątki, wyjaśnić wszelkie tajemnice za pomocą zachowania jednej osoby. Czy nie na tym właśnie polega śledztwo? Na złapaniu jednego winowajcy?

Rozdziały książki przedzielone są urywkami zeznań i wywiadów ludzi znających ofiarę. Nikt jednak do ostatniego rozdziału jasno nie mówi kto zginął i w jakich okolicznościach. Był to według mnie świetny zabieg literacki urozmaicający fabułę.

Dużą rolę odgrywają tutaj dzieci. Jest to świetny pomysł, ponieważ dzieci widzą, słyszą i rozumieją więcej niż nam się wydaje, co bardzo wpływa na ich zachowanie i decyzje.

„Piekielnie dobra książka. Śmieszna i straszna”
To opinia Stephena Kinga zamieszczona na okładce tej powieści. 
Czy była ta pozycja była śmieszna? Niezbyt. Jak każda książka miała momenty, których można się uśmiechnąć. Tyle.
„Straszna”. Hmm...powiedziałabym, że raczej „momentami trochę szokująca”.

Czy żałuję, że sięgnęłam po tą książkę? Zdecydowanie nie. Bardzo mnie wciągnęła a koniec zaskoczył. Jednak książka nie tylko na tym polega, więc czuję lekki niedosyt.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz