niedziela, 3 czerwca 2018

Recenzja „Spętanych przeznaczeniem”

Tytuł: Spętani przeznaczeniem
Autor: Veronica Roth
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 480 

Krótki opis fabuły
Akos i Cyra zmuszeni są opuścić rodzimą planetę po tym jak wszczęli bunt i porwali nieprzytomnego brata Cyry- Ryzeka. Lądują na statku z niebezpiecznym byłym przywódcą Shotet i bratem Akosa, który najwyraźniej stracił umysł. Jakby tego było mało, na pokładzie znajduje się też negatywnie nastawiona do niemal wszystkich oprócz Cisi Kanclerz oraz matka Akosa, na którą ten nie może patrzeć. 
Trochę czasu zajmuje im zdecydowanie się na dłuższy pobyt na jednej z planet. 
Oprócz ciążącym nad obojgiem nieodwracalnym przeznaczeniem- losami- teraz stają w obliczu wojny ze zgromadzeniem, w której obliczu Cyra podejmuje się roli dowódcy Shotet. 
Niedługo po wypowiedzeniu wojny okazuje się, że ojciec Cyry- Lazmet- okrutny tyran i bezwzględny władca- wcale nie zginał kilka pór temu jakby się wszystkim wydawało. 
Na włosku wisi także miłość tych dwojga młodych ludzi- Cyra nie wierzy w miłość Akosa, on natomiast do końca nie jest pewien swoich uczuć. 
Czy w obliczu wojny, tyrani Lameta i wiszących nad nimi losów znajdą drogę powrotną do siebie? 


Veronica Roth- kilka słów o moim obiektywizmie 
Nie ukrywam, że Niezgodna jest w zdecydowanej czołówce moich ulubionych serii zaraz przy Harrym Potterze i Darach Anioła. Była to pierwsza seria, którą czytałam dwa razy, niesamowicie mnie ona poruszyła i mam do niej wielki sentyment. Nie wińcie mnie więc proszę jeśli w wyrażaniu swojej opinii będę starała się wybielać tą autorkę. 

Cyra
Kolejna do wpisania na listę denerwujących głównych bohaterek. Ciągle powtarza jak to ona nie jest silna i nieugięta jednocześnie użalając się nad sobą i swoim bólem. Zdecyduj się, słonko. 
Dodatkowo Cyra nie jest do końca pewna swoich uczuć ani tego co powinna w danej sytuacji zdobić co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. 
Nie wspomnę już nawet o okropnym potraktowaniu przez nią swojego brata. Rozumiem, że ten bardzo ją skrzywdził, ale jak sama wiele razy powtarza- nie była to wina jego, lecz ich ojca a Ryzek kiedy byli dziećmi próbował ją ochronić przed Lazmetem. 


Akos 
Mam chyba słabość do większości książkowych męskich bohaterów. Mistrzem zdecydowania i dobrego podejmowania decyzji to on nie jest, ale przynajmniej potrafi określić sobie cel, którego się trzyma. Podoba mi się w nim także miłość do rodziny, która -tak jak w przypadku Cyry - mogłaby być lepiej okazana, lecz widać że przejmuje się on losem swoich bliskich. 


Zacznijmy od mojej oceny akcji w tej książce. Szczerze? Strasznie się w niej gubiłam. Jak już wiecie lub nie (jeśli nie czytaliście pierwszej części) to ów stworzony przez Roth świat mieści się w kosmosie i skupia w sobie kilka mniej lub bardziej ważnych dla akcji planet. U mnie problem pojawia się z tego powodu, że nie bardzo orientowałam się gdzie w danym miejscu kto się znajduje. (Nie ułatwiała tego podzielona narracja, o czym później). Myliły mi się stale nazwy planet, ponieważ jedna planeta może mieć dwie lub trzy nazwy, nie orientowałam się także w miastach, które bardzo często myliły mi się z planetami. 
Nie mogę narzekać na brak wartkiej akcji, ponieważ była ona cały czas, ale według mnie autorka mogłaby sobie oszczędzić stałych podróży na inne planety czy do innych miast. 
Może jestem ograniczona, ale nie rejestrowałam momentami czemu dana postać jest tu a nie gdzieś indziej. Miałam wrażenie, że nagle ktoś pojawia się na innej planecie nawet bez wspomnienia, że się tam wybierał. 

Narracja w tej części podzielona jest aż cztery osoby (właściwie to pięć osób, ale to bardziej skomplikowane, więc musicie to doczytać samodzielnie). 
Narracja Cisi i Cyry jest narracją pierwszoosobową, narracja Akosa trzecioosobową, natomiast narracja Eijeha jest mnoga. 
Według mnie stanowiło to spory problem w odbiorze niektórych dialogów, szczególnie jeśli wymagały one podziału na osoby (powiedziałem/powiedział itp.). Nie pomagało w tym wydanie egzemplarza recenzenckiego, w którym często zjadane były końcówki (np. ''powiedziała'' zamiast ''powiedziałam''). 

W porównaniu z pierwszą częścią ta wypada zdecydowanie dużo gorzej. Na początku tej duologii można były wczuć się w panujący tam klimat. Zachwycały mnie opisy kosmosu i ciekawych planet znajdujących się w nim. Nie było stałych podróży między miastami czy planetami, akcja była uporządkowana i jednostajna, ale nie nudna. Mam wrażenie, że w drugiej części Roth chciała wrzucić za dużo akcji, dodatkowo rozłożonej na kilka narracji i całkowicie zapomniała o utrzymaniu klimatu swojego uniwersum. 

Na koniec recenzji kilka słów o samych „losach”. Albo mi coś umknęło albo autorka częściowo o nich zapomniała, ponieważ wydaje mi się, że nie wszystkie z nich zostały spełnione. 


Krótka opinia na temat egzemplarza recenzenckiego 
Ja rozumiem cięcie kosztów i to, że książka jest przed ostateczną korektą. Nie możemy jednak przeginać. 
Pomijając jakość kartek i znak wodny na każdej stronie muszę się niestety wypowiedzieć na temat samego tekstu. 
Występowały w nim bardzo często nieprzetłumaczone wyrazy, błędy w składni zdania, „byki” ortograficzne a nawet mylenie osób i narracji. 

Nie będę ukrywać, że bardzo zaburzyło mi to odbiór całej książki, ponieważ często musiałam się dosłownie domyślać „co autor miał na myśli”. 


A jakie są wasze wrażenia po przeczytaniu „Spętanych Przeznaczeniem”? Koniecznie dajcie mi znać! 


1 komentarz:

  1. Póki co jestem na etapie części pierwszej :) Drugą dopiero kupię, więc póki co się nie wypowiadam :)

    Pozdrowienia!
    rozchelstanaowca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń