niedziela, 11 marca 2018

Czy warto czytać po angielsku?

Hejka kochani! 
Przychodzę dzisiaj do was z odpowiedzią na pytanie, które często słyszę. 
Czy warto czytać po angielsku? Czy jest to łatwe i wygodne? 

  1. Oczywiście że warto! Tak samo jak oglądać filmy i seriale po angielsku lub z angielskimi napisami. Na początku zacznijcie od książek i filmów młodzieżowych, bo mają prosty język lub od produkcji i powieści , które dobrze znacie. Z doświadczenia wiem, że jeśli chodzi o seriale to lepsze są te amerykańskie, angielski akcent jest na początku dość trudny do zrozumienia. 
  2. Oczywiście wygodniej jest czytać po polsku, bo wszystko zrozumiemy, nie musimy się domyślać czy tłumaczyć pewnych rzeczy. Dobrze jest jeśli czytacie książki ze słownikiem lub czytacie to co macie wydane po polsku, żeby jakby co, móc sobie zajrzeć do tłumaczenia. 
  3. Z czasem będzie szło wam coraz lepiej, będziecie czytać płynnie bez szczególnego zastanawiania się nad sensem wypowiedzi i poszczególnych zdań. 
Polecam wam na samym początku poczytać trochę książeczek dla dzieci. Jest też kilka wydawnictw polskich, które wydają książki ze słownikami. 

Książki, które ja czytałam po angielsku: 

  1. Niezgodna- V. Roth, Dary Anioła- C.Clare 
Obydwie te serie czytałam dwa razy po polsku, więc kiedy sięgnęłam po nie po angielsku nie miałam z nimi problemów. 
  1. Upadli- Lauren Kate Tę książkę całkiem przypadkowo czytałam po angielsku. Czasem na Amazonie są fajne książkowe promocje, ta pozycja była jednego dnia za darmo. Nie przypadła mi do gustu, ale łatwo się ją czytało. 
3. Akademia wampirów
Co tu dużo mowić? Łatwy, nieskomplikowany język. Książka niezbyt porywająca, ale przyjemna w czytaniu.
  1. It ends with us- Colleen Hoover 
Czytałam po angielsku jej darmowy fragment, potem jednak przeszłam na polski, bo dostałam tę książkę w prezencie. 
  1. Maximum Ride- James Patterson, Aura- Alyson Noël
Czytałam, bo chciałam poznać dalszą historię, której niestety nie przetłumaczono na język polski. Prosty język; książki skierowane do „młodszej młodzieży”. 


Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam wam w głowie i jeśli jesteście już wprawieni w czytaniu po angielsku to się ze mną zgadzacie. 

niedziela, 4 marca 2018

"Wielkie kłamstewka"- Liane Moriarty

Tytuł: Wielkie kłamstewka
Tytuł oryginalny: Big Little Lies
Autor: Liane Moriarty
Liczba stron: 487
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 




Madeline to przede wszystkim kobieta, której psychika kłóci się z wiekiem. No bo jak to, ona ma już 40 lat? Przecież jest pełną energii duszą towarzystwa, uwielbiającą się wyróżniać i chodzić w szpilkach. Właśnie- te nieszczęsne buty stają się początkiem nieoczekiwanej znajomości.

Jane- nikt do końca nie wie kim jest ta młoda dziewczyna, skąd się wzięła i co ukrywa. A może kogo ukrywa?

Urody może pozazdrościć Celeste znaczna większość kobiet. Jest jedną z tych, obok których nie da się przejść obojętnie. Ma bogatego męża, dom przy plaży. Cudowne życie. Ale czy na pewno wszystko jest tak usłane różami jak się wydaje?

Co łączy te trzy kobiety? Dzieci. Wszystkie są matkami 5-cio latków, po których można spodziewać się wszystkiego. Dosłownie.

„Każdy coś ukrywa i każdy czasami kłamie.”


Po książce określanej jako thriller spodziewałam się zdecydowanie więcej akcji, zawiłości, tajemnic i mroku. Koniec był co prawda niespodziewany i zaskakujący, ale chyba nie tego oczekiwałam po tak dobrze ocenianej książce. Akcja z kilku wątków pod koniec zeszła tylko na jeden, który zakończył całą powieść. Czułam zawód, że całość skończyła się tak właściwie na jednej osobie, od której- jak wynika z podsumowania- wszystko się zaczęło. Tyle zawirowań i tajemnic, żeby na końcu zdemaskować jednego człowieka?
Z drugiej strony, trzeba być naprawdę dobrym pisarzem, żeby jedną rzeczą podsumować wszystkie wątki, wyjaśnić wszelkie tajemnice za pomocą zachowania jednej osoby. Czy nie na tym właśnie polega śledztwo? Na złapaniu jednego winowajcy?

Rozdziały książki przedzielone są urywkami zeznań i wywiadów ludzi znających ofiarę. Nikt jednak do ostatniego rozdziału jasno nie mówi kto zginął i w jakich okolicznościach. Był to według mnie świetny zabieg literacki urozmaicający fabułę.

Dużą rolę odgrywają tutaj dzieci. Jest to świetny pomysł, ponieważ dzieci widzą, słyszą i rozumieją więcej niż nam się wydaje, co bardzo wpływa na ich zachowanie i decyzje.

„Piekielnie dobra książka. Śmieszna i straszna”
To opinia Stephena Kinga zamieszczona na okładce tej powieści. 
Czy była ta pozycja była śmieszna? Niezbyt. Jak każda książka miała momenty, których można się uśmiechnąć. Tyle.
„Straszna”. Hmm...powiedziałabym, że raczej „momentami trochę szokująca”.

Czy żałuję, że sięgnęłam po tą książkę? Zdecydowanie nie. Bardzo mnie wciągnęła a koniec zaskoczył. Jednak książka nie tylko na tym polega, więc czuję lekki niedosyt.