Tytuł: Światło między oceanami
Autor: M.L. Stedman
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 432
Bohater wojenny Tom Sherbourne nękany przez cienie przeszłości decyduje się na pracę latarnika na wyspie Janus Rock. Jest to samotna posada, jedyne towarzystwo Tom’a to co trzymiesięczna wizyta łódki z zaopatrzeniem. Zaczyna jednak pisać listy z młodszą od siebie Isabel, którą poznał przed wypłynięciem na wyspę. Niedługo później, kiedy Tom wraca na suchy ląd, biorą ślub. Dla Izzy wiąże się to z zamieszkaniem na Janus, ale tego właśnie pragnie. Jest zakochana w swoim mężu i w wyspie, pragnie żyć na neij i założyć tutaj rodzinę.
Jednak nie jest to tak proste jak się wydawało. Po dwóch poronieniach Isabel rodzi martwego chłopca. Kiedy dwa tygodnie po tym tragicznym wydarzeniu na wyspę trafia łódka z martwym mężczyzną i niemowlęciem Izzy jest przekonana, że to przeznaczenie. Prosi Tom’a o nie składanie raportu, przekonuje go że mała dziewczynka jest sierotą i lepiej będzie jeśli zostanie z nimi.
Thomas ulega namowom żony, w raporcie notuje, że dziewczynka jest dzieckiem Sherbourne’ów, wszyscy przecież wiedzą, że Izzy była w ciąży.
Mała Lucy jest szczęśliwym dzieckiem, rozwijającym się w towarzystwie kochających rodziców. Wszystko jednak kończy się, gdy Tom w końcu stwierdza,że nie może dłużej żyć w kłamstwie. Jego decyzja zmienia wszystko i sprowadza akcję na całkiem nowy i niespodziewany tor.
„Dobro i zło są jak cholerne węże, splatają się ze sobą tak ciasno, że człowiek nie potrafi ich rozróżnić, dopóki obu nie zastrzeli. Tyle że wtedy jest już za późno.”
Czy jest jest to romas? Ewidentnie. Jak wiecie lub nie- nie jest to mój ulubiony gatunek książek, ale tutaj wątek miłosny jest oczywisty. Postacie nie czekają długo na to, żeby wyznać swoje uczucia, co nadaje ich relacji naturalność. Książka nie skupia się głównie na
ich związku, chociaż jest on bardzo ważny dla całości fabularnej.
ich związku, chociaż jest on bardzo ważny dla całości fabularnej.
„Może cały ten czas, kiedy musiałem radzić sobie bez ciebie, może to była próba, test, żeby przekonać się, czy na ciebie zasługuję?”
Książka w dużej mierze skupia się również na mentalności człowieka i podejmowanych przez niego decyzjach. Rozpatruje całą ludzką przemijalność, zaznacza co jest w życiu najważniejsze i czego należy się trzymać, aby przetrwać.
„Człowiek w swojej podróży przez życie jest niczym żelazo hartowane przez każdy kolejny dzień i każdą
osobę, którą spotyka na swej drodze. Blizny są jak wspomnienia.”
Książka jest wciągająca i pisana pięknym językiem. Czytając ją, miałam ochotę co chwila zaznaczać w niej ulubione cytaty.
Jestem osobą, która ocenia książki po uczuciach jakie we mnie wywołały. Przez tą pozycję wylałam litry łez- wzruszenia i smutku, więc jestem więcej niż usadyswakcjonowana jej przekazem.
Dodatkowo prawie cała akcja książki dzieje się w cudownej scenerii- na wyspie miedzy oceanami, z dala od stałego lądu. Izzy i Tom mają siebie nawzajem oraz latarnię, która daje światło wszystkim tym, którzy kiedykolwiek mogą go potrzebować.
Na początku nie byłam przekonana do tej książki- miałam wrażenie, że będzie to nudna pozycja o ludziach żyjących na wyspie otoczonej przez dwa oceany. Nie mogłam się bardziej pomylić! Po kilkudziesięciu stronach nie mogłam się oderwać i pochłonęłam to cudeńko w jeden dzień.
„Życie to parszywy drań, któremu nigdy nie wolno ufać. To, co daje hojnie jedną ręką, bez zastanowienia zabiera drugą.”
„Życie to parszywy drań, któremu nigdy nie wolno ufać. To, co daje hojnie jedną ręką, bez zastanowienia zabiera drugą.”
